Zacznij od pytań do siebie

Zanim wejdziesz na stronę schroniska albo zadzwonisz do hodowcy, usiądź z kartką i odpowiedz sobie szczerze na kilka podstawowych pytań. Nie ma złych odpowiedzi — są tylko niedopasowania, które wychodzą kilka miesięcy po adopcji i kończą się bolesnymi porzuceniami.

Odpowiedzi na te pytania nie eliminują żadnej opcji z góry — pomagają natomiast zawęzić pole i uniknąć porywczych decyzji, które często są podyktowane wyglądem zwierzęcia, a nie jego realnymi potrzebami.

Rasy psów: aktywność ma znaczenie

Psy zostały wyselekcjonowane przez tysiąclecia do konkretnych zadań. Efektem tego jest ogromna różnorodność temperamentów, poziomów energii i potrzeb behawioralnych. Ignorowanie tego faktu może skończyć się dla psa przewlekłym stresem, a dla właściciela — frustracją.

Rasy o niskiej aktywności, takie jak buldog angielski, baset, mops czy shar pei, są stosunkowo spokojne i mogą świetnie odnaleźć się nawet w mniejszym mieszkaniu — pod warunkiem regularnych, choć krótszych spacerów. Warto jednak pamiętać, że wiele z nich jest obciążonych problemami zdrowotnymi wynikającymi z ekstremalnej budowy ciała (krótkie pyski, fałdy skórne), co przekłada się na wyższe koszty weterynaryjne.

Rasy robocze i pasterskie to zupełnie inna historia. Border collie, husky syberyjski, malinois, owczarek australijski czy labrador retriewer (wbrew popularnemu przekonaniu bardzo energiczny) potrzebują kilku godzin aktywności dziennie. Border collie bez zajęcia potrafi przerysować tapetę, przeżuć meble i ułożyć skarpety w geometryczne wzory — nie ze złośliwości, ale z desperacji. Trzymanie psa pasterskiego w bloku przez całe dnie bez pracy mentalnej i fizycznej to forma okrucieństwa, choć nieintencjonalnego.

Nie ma złych ras — są tylko niedopasowane do stylu życia właściciela. Najważniejsze to spojrzeć na rasę nie przez pryzmat jej wyglądu, ale tego, do czego była przez pokolenia hodowana.

Koty: towarzysz, nie dekoracja

Koty mają niesłusznie etykietkę zwierząt „łatwych" i „samowystarczalnych". Faktycznie znoszą samotność lepiej niż psy, ale też mają głęboko zróżnicowane potrzeby w zależności od rasy i indywidualnego charakteru.

Rasy towarzyszące — ragdoll, british shorthair, perski — to koty spokojne, przywiązane do domu i domowników, ale nienatarczywe. Ragdoll dosłownie odwisnie na rękach jak szmaciana lalka. British shorthair jest flegmatyczny i opanowany, świetnie sprawdza się w rodzinach z dziećmi. Perski wymaga regularnej pielęgnacji sierści, ale za to jest wyjątkowo łagodny.

Rasy aktywne i gadatliwe — maine coon, kot siamski, bengal — potrzebują stymulacji, zabawek, wspinaczek i kontaktu z człowiekiem. Siamski jest głośny i komunikatywny do granic wytrzymałości (niektórym to odpowiada). Bengal przypomina małego geparda — jest zwinny, ciekawski i nie znosi nudy. Maine coon to gigant z charakterem psa: chodzi za właścicielem, przynosi rzeczy, lubi wodę.

Kluczowe jest traktowanie kota jak pełnoprawnego domownika, nie jak elegantu do salonu. Kot nudzący się przez osiem godzin może niszczyć meble, moczyć poza kuwetą lub popaść w depresję. Dwa koty razem od maleńkości rozwiązują ten problem skuteczniej niż jakikolwiek gadżet.

Schronisko — mit i rzeczywistość

Najtrwalszym mitem związanym ze schroniskami jest przekonanie, że trafiają tam zwierzęta „z problemami" — agresywne, chore, psychicznie pokiereszowane. Rzeczywistość jest inna: zdecydowana większość psów i kotów w polskich schroniskach to zdrowe, zadbane zwierzęta, które znalazły się tam z powodu zmiany sytuacji życiowej właściciela — przeprowadzki, rozwodu, narodzin dziecka, śmierci opiekuna.

Adopcja dorosłego zwierzęcia ze schroniska ma kilka konkretnych zalet, o których rzadko się mówi:

Warto wiedzieć — pytania do schroniska przed adopcją

  • Jak długo zwierzę przebywa w schronisku i z jakiego powodu tu trafiło?
  • Jak reaguje na inne psy, koty, dzieci?
  • Czy było socjalizowane i w jakim środowisku mieszkało wcześniej?
  • Czy ma znane problemy zdrowotne lub behawioralne?
  • Czy można zabrać je na spacer próbny przed podjęciem decyzji?
  • Czy schronisko oferuje wsparcie lub możliwość powrotu, jeśli adopcja nie wyjdzie?

Dom tymczasowy — co to właściwie znaczy?

Dom tymczasowy to opcja dla osób, które chcą pomóc, ale nie są gotowe na długoterminowe zobowiązanie — albo chcą sprawdzić, jak wygląda życie ze zwierzęciem, zanim podejmą trwałą decyzję.

Jako dom tymczasowy przyjmujesz zwierzę na czas określony (najczęściej kilka tygodni do kilku miesięcy), zapewniasz mu bezpieczne, domowe warunki i socjalizację, a organizacja zajmuje się poszukiwaniem stałego domu. W większości przypadków karma i leczenie weterynaryjne są pokrywane przez fundację lub stowarzyszenie.

Organizacje prowadzące domy tymczasowe można znaleźć przez wyszukiwarki patronackie, lokalne grupy na portalach społecznościowych lub bezpośrednio kontaktując się z fundacjami w swoim mieście. Warto sprawdzić, czy organizacja jest zarejestrowana i jak wygląda procedura przekazywania zwierzęcia — rzetelne fundacje zawsze przeprowadzają wywiad adopcyjny i odwiedziny przedadopcyjne.

Pełnienie roli domu tymczasowego bywa emocjonalnie trudne — przywiązujesz się do zwierzęcia i w pewnym momencie musisz je oddać. Ale wiele osób opisuje to jako jedną z bardziej satysfakcjonujących form zaangażowania w pomoc zwierzętom. I często — dom tymczasowy zostaje domem na zawsze.

Kociaki z ulicy czy dorosłe koty ze schroniska?

Wiosną i latem wiele osób trafia na porzucone kociaki lub całe mioty na ulicy. Instynkt podpowiada: weź, uratuj. I zazwyczaj jest to dobry instynkt — ale warto wiedzieć, w co się angażujesz.

Kociak poniżej ósmego tygodnia życia jest niezwykle delikatny. Wymaga karmienia co kilka godzin, pomocy przy oddawaniu moczu i kału (stymulacja pęczkiem waty), a także utrzymania właściwej temperatury ciała. To kilka tygodni bardzo intensywnej opieki, porównywalnej z opieką nad noworodkiem. Jeśli nie masz czasu ani wiedzy — odszukaj fundację, która zajmuje się kociakami, zanim zabijesz maleństwo nieumyślnie błędem opieki.

Dorosły kot ze schroniska to zwierzę, które przeżyło swoje — i zazwyczaj jest za to wdzięczne. Szybciej przyzwyczaja się do nowych warunków, jego potrzeby są znane, a schronisko może udzielić konkretnych informacji o charakterze. Jeśli zależy Ci na spokojnej adopcji i przewidywalności — dorosły kot ze schroniska jest często rozsądniejszym wyborem niż spontanicznie zagarnięte kocię.

Odczekaj kilka tygodni — serio

Decyzja o przygarnięciu zwierzęcia powinna dojrzewać. Badania zachowań ludzkich pokazują, że wiele impulsywnych adopcji — szczególnie przed świętami, po obejrzeniu wzruszającego filmiku lub po nagłej stracie poprzedniego zwierzęcia — kończy się zwrotem lub porzuceniem w ciągu roku.

Zasada, którą warto sobie narzucić: jeśli masz ochotę przygarnąć zwierzę, zapisz tę myśl i wróć do niej za trzy do czterech tygodni. Jeśli po tym czasie nadal czujesz, że to dobry pomysł, i odpowiedziałeś sobie uczciwie na pytania z pierwszego akapitu — idź po to zwierzę. Jeśli impuls minął — oszczędziłeś sobie i zwierzęciu potencjalnego cierpienia.

Nie ma pośpiechu. Schroniska nie zamkną się przez cztery tygodnie. Fundacje będą działać. A dobrze podjęta decyzja oznacza, że zwierzę, które do Ciebie trafi, będzie miało dom naprawdę — nie do czasu, gdy okaże się, że to jednak za dużo zachodu.

Zwierzę nie jest prezentem, nie jest ozdobą i nie jest terapią na samotność. Jest żywą istotą z potrzebami, które będziesz zaspokajać przez kolejne dziesięć do piętnastu lat. Warto więc zacząć od solidnej rozmowy ze sobą.